środa, 20 marca 2013

Kościół w Bełchowie


Parafia Bełchów 
Na początku swojego istnienia budynek kościelny był z drewna. Inicjatorem zmiany jego wyglądu został ksiądz Julian Turulski w II połowie XIX wieku. W tamtym okresie wszystkie kościoły na terenie ziem polskich powstawały w wyniku działań pruskich, jednakże parafia Bełchów odznaczyła się tym, iż mieszkańcy wypędzili budowlańców przed ukończeniem pracy. Sklepienie według planów miało przybrać formę łuku tak jak w innych kościołach, niestety bełchowianie nie potrafili tego dokonać, tak więc sklepienie do dziś biegnie po linii prostej.
     W pierwotnej wersji, budowa nie miała transeptu, więc kościół nie był na planie krzyża. Jednak po pewnym okresie czasu, kaplice boczne zostały wzniesione z inicjatywy księdza Daniela Michałowskiego. Historia tego zabytku przewidziała także ogromny pożar, który zajął niemalże cały Bełchów i część kościoła. 
     Podczas wojen napoleońskich w starej plebanii mieścił się szpital polowy.
     Przy budynku kościelnym znajduje się dziś nowa plebania, pobudowana za księdza Dyśkowskiego, pod której fundamentami niegdyś istniał cmentarz. Nawet teraz rzeka znajdująca się nieopodal wyrzuca na brzeg szczątki zmarłych.

Księża:
1790 – Roch Siekludzki ( na parafii 24 lata)
1814 – 53 – Michał Radkiewicz
                     Julian Turulski
… - 1903 – Daniel Michałowski
                      Wacław Studziński
… - 1923 – Wacław Zienkowski
               - Owczarek (tylko pół roku)
               - Władysław Żabczyński
               - Zenon Ziemiecki (przed i po wojnie. Miał bliźniaczą siostrę Marię, która do śmierci była panną. Pochodzili z Warszawy. Po śmierci brata zamieszkała u Papierników, mieszkańców Bełchowa, po czym zmarła w domu starców)
                - Stanisław Dyśkowski (Jedyny ksiądz, który posiadał całą gospodarkę. Pochodził z Sukiennic. Dostał złoty krzyż za PRL-u. Pobudował plebanię na starym cmentarzu bełchowskim.
(Brak dalszych informacji) 






Źródło: Rozmowa z Panem Figaszewskim, księgi kościelne 
Fot. Agnieszka Sobczak, Klaudia Wiesiołek 
  

Konstruktor Jerzy Dąbrowski


Jerzy Dąbrowski ur. 8. 09. 1899 r.
1906 – mieszkają rodzice Michał i Kazimiera Cichocka – Dąbrowscy w budynku stacji kolejowej w Bełchowie, jego ojciec był urzędnikiem kolejowym. Syn Jerzy urodzony w Stacji Nieborów. Konstruktor „Łosia” bombowego, jest inżynierem. Zmarł 17 września 1967 w Renton w stanie Washington w Ameryce, został pochowany w Greenwood Memorial Park.
Odznaczony m.in. Złotym Krzyżem Zasługi (za konstrukcję PZL.37 Łoś). Jego dwie młodsze siostry pochowane są na bełchowskim cmentarzu.   


Księgi kościelne

Fot. Agniszka Sobczak, Klaudia Wiesiołek 
Źródło: wikipedia, rozmowa z Panem Figaszewskim, oraz księgi kościelne 

Dworek Marii Konopnickiej w Arkadii

W Arkadii, nieopodal ogrodu Radziwiłłów, stoi niewielki domek zbudowany w połowie XIX wieku w stylu dworkowym. Tutaj w latach 1893 – 1903 mieszkała Maria Konopnicka, wraz ze swoimi dziećmi. Dworek to wspaniała pamiątka po autorce „Roty”. 







Źródło – www.skierniewickie.pl
Fot. Ola Jażdżyk

Cmentarz mariawicki w Arkadii


Z nieoficjalnych informacji wynika, że cmentarz mariawicki w Arkadii powstał przed I Wojną Światową. Najstarszy grób jest z 1916. Wiarę tą obecnie w Arkadii wyznają cztery rodziny. Ostatni  pochówek jest z 2009 roku. Cmentarz ten założyli Mariawici z tej wsi, których było kiedyś co najmniej 30 procent.

















Fot. Ola Jażdżyk
Źródło: Informacje od mieszkańców Arkadii 

Stanisław Romaniak - rzeźbiarz


Stanisław Romaniak, urodzony 8 maja 1948 roku w Zakopanem, jego żona to Danuta Romaniak z zawodu malarka. Na początku mieszkali w Skierniewicach, gdzie prowadzili galerio-kawiarnię, zaś  od 2005 zamieszkują  Bobrowniki. Jego rzeźby rozchodzą się na cały świat, a przeważnie po Europie. Rzeźbi już 46 lat i pisze poezje (wydał 15 tomów.) " Z tym trzeba się urodzić, nie da się tego nauczyć", jak często mawia. Nie ma mentora,  sam organizował swoje wystawy, a przy tym zwiedził całą Europę. Posiada własny las, sad, górę i czerpie stamtąd inspiracje i natchnienia. Stanisław był przez lata dyrektorem domów kultury, oraz przez jakiś czas dziennikarzem. Obroniono 3 prace magisterskie na jego temat. 

















Żona Danuta


Fot. Ola Jażdżyk
Źródło: Wywiad

Wywiad z Ewą Szymańską

Ewa Szymańska urodziła się 29 listopada 1993 r. Ubiegłego roku ukończyła liceum, a teraz  planuje studia artystyczne- kierunek arteterapia. Interesuje się rzeźbą i pisaniem. W czerwcu 2012 miała wystawę w GOKu w Bobrownikach. Od zawsze lubiła rysować, zaczęła w gimnazjum. Dużo pomagały jej warsztaty organizowane przez Marka Jeziorowskiego. Najczęściej rysuje ludzi i dopiero od niedawna zaczęła malować farbami.  





Ewa Szymańska


Źródło: wywiad z Ewą Szymańską 
Fot. Ola Jażdżyk, Paulina Kośka 

Wywiad z Patrycją Blus


Patrycja Blus to pochodząca z naszych okolic, reprezentantka Polski w hokeju na trawie. Dziś prowadzi także własną drużynę i mimo wielu zajęć pozwoliła przeprowadzić ze sobą wywiad :)


Uczniaki:
Dzień dobry, miałybyśmy do Pani prośbę. W tym roku szkolnym realizujemy projekt edukacyjny, w ramach którego zbieramy ciekawe, a mało znane informacje o naszej okolicy i w związku z tym chciałybyśmy przeprowadzić z Panią wywiad na temat hokeja, jeśli to oczywiście możliwe.

Patrycja Blus:
Jasne, nie ma problemu.

Uczniaki:
Jak rozpoczęła się Pani przygoda z hokejem?

Patrycja Blus:
Mojemu bratu spodobała się hokeistka i oczywiście, żeby mieć pretekst do chodzenia na treningi, zapisał młodszą siostrę.

Uczniaki:
Dobry powód nie jest zły.  Czy początki były trudne?

Patrycja Blus:
Początki były straszne. Dołączyłam do grupy dziewczyn, które grały w hokeja już drugi rok. Ja dopiero zaczynałam, ciężko mi było im dorównać. Dobrze, że przypadkiem trafiłam na bramkę, choć na początku wcale mi się to nie podobało.

Uczniaki:
Od jakiej pozycji na boisku Pani zaczynała i jak to się stało, że trafiła Pani na bramkę?

Patrycja Blus:
Mój pierwszy turniej zagrałam na hali na prawym ataku. Było to po dwóch tygodniach trenowania, tydzień później miałyśmy sprzęt bramkarski na turnieju i oczywiście na bramkę została wytypowana najmłodsza. Mój pierwszy sprzęt był na mnie dużo za duży i spodenki bramkarskie nosiłam na szelkach, ale naprawdę miło wspominam tamte czasy. Nauczyłam się przegrywać, wpuszczenie 15 bramek w meczu hartuje charakter.

Uczniaki:
Najzabawniejsza sytuacja na boisku?

Patrycja Blus:
Moja czy koleżanek ?

Uczniaki:
Taka, w której Pani uczestniczyła.

Patrycja Blus:
Podczas pierwszego meczu w sezonie wiosennym trochę się zapomniałam i wybiegłam do rogu boiska, jakbym chciała zamykać przy bandzie, oczywiście dostałam w parkany i był krótki rzut rożny. Wyglądało to komicznie, jak zrobiłam sprint do linii bocznej boiska. Do tej pory mi wypominają tą sytuacje.

Uczniaki:
Okej, przedostatnie pytanie.  Jakie są Pani osiągnięcia i z jakiego jest Pani najbardziej dumna?

Patrycja Blus:
Każdy medal cieszy, bo to ukoronowanie mojej ciężkiej pracy na treningach. Jeśli chodzi o wyniki sportowe to jestem 3-krotną Mistrzynią Polski Seniorek, 4-krotną wicemistrzynią. Jako juniorka starsza na trawie zdobyłam 2 mistrzostwa i jedno wice, na hali nie udało mi się z klubem zdobyć złota, zawsze zajmowałyśmy 2. miejsce. Z kadrą seniorek udało mi się awansować trophy czyli tak jakby 2 ligi. Awansować do pierwszej ligi w odmianie halowej oraz w niej się utrzymać. Z kadrą do lat 21 awans do elity. Te mistrzostwa wspominam najmilej - Bra 2010.  Najbardziej cenię pierwsze Mistrzostwo Polski Seniorek.  Po pierwszej rundzie byłyśmy 4. w tabeli. Jednak na wiosnę wygrałyśmy wszystko i sięgnęłyśmy po Mistrzostwo. Finał był ciężki, grałyśmy z Polarem Wrocław, pamiętam, że obroniłam karnego. Bardzo też cenie sobie awans w Zagrzebiu w 2007 roku. Była to moja pierwsza impreza z kadrą, pojechałam na dwa ostatnie zgrupowania i zrobiło się dla mnie miejsce, bo jedna z zawodniczek zrezygnowała. Nie myślałam, że mam jakieś szanse, jednak do Chorwacji pojechałam jako 1. bramkarka.

Uczniaki:
Jakie rady ma Pani dla młodych hokeistów ?

Patrycja Blus:
Rada jest prosta - trening czyni mistrza.  Wystarczy w to uwierzyć :) Przez wytrenowanie, ambicję i siłę do działania można osiągnąć wiele. Osobiście ja jako zawodniczka bardzo dużą role przywiązuję do dobrego wytrenowania fizycznego jak i technicznego. Dlatego zamiast siedzieć w domu przed komputerem, poświeć 30 minut dziennie na trening.

Uczniaki:
Rady godne zapamiętania. Podziwiamy Pani hart ducha. Gratulujemy osiągnięć, życzymy także dalszych sukcesów. Dziękujemy za wywiad, bardzo nam Pani pomogła.

Patrycja Blus
Jak byście chciały jakieś materiały, to nie ma problemu. Proponuję zrobić wywiad z dziewczynami, które grają w zagranicznych klubach. Ciekawą osobą jest Ola Bugała. Z nią możecie zrobić wywiad.  Jako zawodnik, koleżanka z drużyny i osoba prywatna jest super.

Uczniaki:
Okej, jasne ; p Porozmawiamy tylko jeszcze z Panią Krokocką-Cichal co dalej.

Patrycja Blus:
Pozdrówcie Ją ode mnie. To była moja ulubiona nauczycielka i moja wychowawczyni.

Uczniaki:
Wiemy, wiemy.  Pozdrowimy J

Uczniaki:
Możemy udostępnić ten wywiad na naszym szkolnym blogu?

Patrycja Blus:
Tak, tylko musicie poprawić składnię i interpunkcje ;p.

Uczniaki:
Bez problemu.



Źródło: wywiad (facebook) 
Fot. archiwum szkolne